Łacińska maksyma (tak, mam słabość do aforyzmów i tym podobnych, a także nie wstydzę się cytować innych, co nie znaczy że mój światopogląd to wyłącznie konglomerat cudzych słów czy poglądów) mówi: in omnibus reqiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro, wszędzie szukałem spokoju i nie znalazałem nigdzie, jak tylko w kątku z książką. Przypomniały mi się dzisiaj te słowa w dość niemiłych okolicznościach, które uczczę milczeniem...
Uświadomiłam sobie na czym polegała moja obawa przed zaistnieniem w sieci... a polegała mianowicie na lęku przed krytyką, przed tym, co inni, ludzie, którzy mnie nie znają będą o mnie myśleć (też oceniać)na podstawie tego, co piszę... Bezpieczniej siedzieć we wspomnianym kątku z książką (za czym przepadam) i nie wychylać głowy, po której tak łatwo oberwać...(za czym nie przepadam). Właśnie dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o krytyce...
Zakochałam się w pisarstwie Amelie Nothomb...i jest to miłość nie znosząca krytyki:) Mam niemal wszystkie jej książki wydane po polsku, oprócz "Krasomówcy", którego nigdzie nie mogę zdobyć...
A propos POSZUKIWANY!

Najlepsza moim zdaniem powieść Nothomb "Z pokorą i uniżeniem" to historia pewnej ambitnej dziewczyny, która bardzo się stara, aby dobrze wykonywać swoją pracę ;)
Jest inteligentna, wykształcona, kreatywna i pracowita... Na drodze do sukcesów zawodowych staje jej jednak... inna kobieta, która najpierw subtelnie acz wytrwale, a potem bezwzględnie poniża bohaterkę przekonując ją, że nie nadaje się nawet do pracy w WC. (Nie, Izka to nie jest żadna aluzja do naszej zawodowej współpracy:))
To jest z jednej strony historia o rywalizacji(czy tylko zawodowej?), bezwzględej konkurencji, zazdrości, wyrafinowaniu, z drugiej strony o walce o swoje miejsce, ambicji, fascynacji drugim człowiekiem... To jest książka o krytyce, która niszczy, która poniża i o sile ducha, który z "pokorą i uniżeniem" walczy i... (czy wygrywa, to już nie zdradzę).
Trudno jest znieść krytykę. Nie doszłam jeszcze do tej perfekcji, by powtórzyć za Sztaudyngerem "nie zgnębi mnie byle przytyk w du..e miejsce mam dla krytyk"... ale staram się ;)
I jeszcze dla Izy, krótki acz wymowny cytat z powieści: "Gratuluję" pięknych aktów.
Iwona

Kark: bez dziegciu tu będzie, miodem poleję - Iwanie, dziękuję za podsunięcie lektury na święta. ^^
OdpowiedzUsuńCiekawa rzecz z tym lękiem przed blogowaniem. Chyba jest on uzależniony od tego co sami chcemy tym blogowaniem osiągnąć, pokazać i do czego dojść.
OdpowiedzUsuńJa nie piszę, żeby nawracać, uczyć czy pouczać. Piszę bo tak mi łatwiej nawiązać dialog z samym sobą i nie zniknąć z oczu bliskich mi osób kiedy nas życie rozstawia po kątach. Bałem się zatem nie krytyki ale nadmiernego odsłonienia przyłbicy i myśli które wywołam bez szans na ich zauważenie - bo w rozmowie zawsze albo komuś ręce gdzieś uciekają, albo wzrok, albo ktoś się zmarszczy, ziewnie, spoci, zaczerwieni... a tutaj? Wołam w Ciemność i nie wiem kto i jak odpowie.
A kto się boi krytyki? Nauczyciel? Naukowiec? Misjonarz? No kto?
Cześć;) Myślę, że blog może być "windą", kiedy nasi przyjaciele daleko.
OdpowiedzUsuńNie potrafię odpowiedzieć na pytanie, które mi zadałeś...
Pozdrawiam cieplo;)
Hej Iwanku :)
OdpowiedzUsuńjeśli nadal szukasz ...
http://www.allegro.pl/item550610016_krasomowca.html
http://zakupy.wp.pl/szukaj.html?nazwa=Krasom%F3wca
pozdrawiam
kuba