wtorek, 21 lipca 2009

Z daleka...

Trochę czasu minęło odkąd cokolwiek tutaj zamieściłam...:)
Zdążyłam w tym czasie zmartwychwstać, poznać wielu nowych ludzi, zwiedzić kilka wsi, zrobić parę zdjęć, przeczytać kilkanaście książek i oto jestem:)
Jak to jest? "Jeden świat tylko wie o mnie, ten, który jest dla mnie największy, to ja jestem tym światem"...




Reach out and touch faith!:)

Jeden z moich ulubionych teledysków Depeche Mode, co mam nadzieję, nie zaskakuje...:)



http://www.youtube.com/watch?v=7ZEuzxM3_Uk

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Dwudziestego dziewiątego :)

Czytam teraz "Między aktami" Woolf i... czytam kilkakrotnie te same fragmenty, na głos, po cichu, poruszając się ślimaczym tempem po lekturze... Ale czy można inaczej? Spróbujcie:

"Po śniadaniu piastunki przetaczały wózek tam i z powrotem po tarasie; a przetaczając, gadały - nie formowały zlepków informacji i nie wymieniały myśli, tylko, jak cukierki na języku, obracały słowa, które robiły się coraz cieńsze, aż w końcu były już całkiem przezroczyste i wydawały z siebie róż, zieleń i słodycz".

Tego dnia słodycz była taka...

Moja babcia wspominała, jaka jeszcze niedawno byłam maleńka i miała łzy w oczach... a kiedy rzuciłam się jej na szyję i pocałowałam w miękki policzek machnęła ręką i odgoniła mnie jak natrętną muchę... ;)

A dzisiaj przypomniało mi się, jak dwa?, trzy? lata temu w moim małym pokoju w słynnym akademiku na Pomorskiej Sasza wygłosił bardzo długi (zgodnie z białoruskim zwyczajem) i zakończony żartobliwą puentą toast, po którym wódka smakowała tak dobrze jak nigdy wcześniej i od tamtej pory:)

Wieczorem idę do wałbrzyskiego teatru na mam nadzieję niezłą sztukę o obiecującym tytule "Diamenty to węgiel, który wziął się do roboty"... Czyż nie brzmi to pragmatycznie? :) Dzisiaj wszystko ma wydźwięk życzenia... specjalnie dla mnie :)

Myślę, że powoli osiągam taki wiek, w którym człowiek powinien być przynajmniej bardziej skoncentrowany... Znowu będę się starać;) ["Byłaby z niej, pomyślał, taka bystra kobieta, gdyby tylko potrafiła się skoncentrować"]


piątek, 19 grudnia 2008

"Z pokorą i uniżeniem" - refeleksja ;)

Witam.

Łacińska maksyma (tak, mam słabość do aforyzmów i tym podobnych, a także nie wstydzę się cytować innych, co nie znaczy że mój światopogląd to wyłącznie konglomerat cudzych słów czy poglądów) mówi: in omnibus reqiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro, wszędzie szukałem spokoju i nie znalazałem nigdzie, jak tylko w kątku z książką. Przypomniały mi się dzisiaj te słowa w dość niemiłych okolicznościach, które uczczę milczeniem...
Uświadomiłam sobie na czym polegała moja obawa przed zaistnieniem w sieci... a polegała mianowicie na lęku przed krytyką, przed tym, co inni, ludzie, którzy mnie nie znają będą o mnie myśleć (też oceniać)na podstawie tego, co piszę... Bezpieczniej siedzieć we wspomnianym kątku z książką (za czym przepadam) i nie wychylać głowy, po której tak łatwo oberwać...(za czym nie przepadam). Właśnie dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o krytyce...

Zakochałam się w pisarstwie Amelie Nothomb...i jest to miłość nie znosząca krytyki:) Mam niemal wszystkie jej książki wydane po polsku, oprócz "Krasomówcy", którego nigdzie nie mogę zdobyć...

A propos POSZUKIWANY!




Najlepsza moim zdaniem powieść Nothomb "Z pokorą i uniżeniem" to historia pewnej ambitnej dziewczyny, która bardzo się stara, aby dobrze wykonywać swoją pracę ;)
Jest inteligentna, wykształcona, kreatywna i pracowita... Na drodze do sukcesów zawodowych staje jej jednak... inna kobieta, która najpierw subtelnie acz wytrwale, a potem bezwzględnie poniża bohaterkę przekonując ją, że nie nadaje się nawet do pracy w WC. (Nie, Izka to nie jest żadna aluzja do naszej zawodowej współpracy:))
To jest z jednej strony historia o rywalizacji(czy tylko zawodowej?), bezwzględej konkurencji, zazdrości, wyrafinowaniu, z drugiej strony o walce o swoje miejsce, ambicji, fascynacji drugim człowiekiem... To jest książka o krytyce, która niszczy, która poniża i o sile ducha, który z "pokorą i uniżeniem" walczy i... (czy wygrywa, to już nie zdradzę).

Trudno jest znieść krytykę. Nie doszłam jeszcze do tej perfekcji, by powtórzyć za Sztaudyngerem "nie zgnębi mnie byle przytyk w du..e miejsce mam dla krytyk"... ale staram się ;)

I jeszcze dla Izy, krótki acz wymowny cytat z powieści: "Gratuluję" pięknych aktów.

Iwona

czwartek, 18 grudnia 2008

Pierwsze pozdrowienia ;)

Witam wszystkich potencjalnych Czytelników mojego bloga i przesyłam pierwsze ciepłe pozdrowienia tudzież uśmiechy :) Tym, którzy znają mnie z kilku różnych stron między innymi tej którą zwiastuje zdjęcie poniżej, przypominam, że i ja od czasu do czasu się uśmiecham... ;) Zdjęciem tym daję Wam również dowód swojej odwagi: tak - to ja ,piszę bloga, piszę w nieznane...




Nie ukrywam, że pomysł tej strony jest wynikiem mojej zazdrości...
Pozazdrościłam Izie Z. jej bloga i postanowiłam wreszcie (niech to zabrzmi patetycznie) zaistnieć w sieci... zaistnieć w sieci www, aby nie pozostawić wątpliwości.. Moje postanowienie nie sięga zasobów pewnego popularnego portalu o znamiennym skrócie nk, ale bloga dosięgło...


A wiecie, co ciekawi mnie najbardziej?

Co też ja tutaj będę zamieszczać.... Jestem bowiem dla samej siebie zaskoczeniem...
Moja bujna wyobraźnia jest wyzwaniem nie tylko dla mnie, próbuję pocieszać się myślą, że i "kudłate myśli z wiekiem łysieją"... To chyba niezła myśl przed snem?

Dobranoc